Jak ja lubie niespodzianki. Kocham widziec radosc mojej kochanej gdy mi je daje lub obwieszcza. Dobra, zeby nie bylo tez je lubie robic. Podziele sie z Wami czastka mojej historii. Wlasnie mi mija cwiercwiecze. W zyciu wazylem i 85 i 110. Mniej wiecej od 7 lat moja waga szla tylko do gory. Chipsy, batony, fast food. Zycie w szkole z automatami nie jest latwe. Moj problem z waga zaczal sie od przejscia na wegetarianizm ( nad ktorym obecnie sie bardzo zastanawiam). Okres od ktorego rozpoczalem swoja droge do maratonu pada na jakies dwa miesiace wstecz od teraz. Wtedy otrzymalem wyniki badan oraz wszedlem na wage. 107. Dzis 93,5. To dopiero poczatek.
Ps. Zamiast wagi startowej (jeszcze ja kupie) otrzymalem bestseller dr. Bernardyna:).
Recenzja po 2 miesiacach. Wyglada apetycznie i innowacyjnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz